Serum do rzęs Kerabione – hit czy kit?
Jakiś czas temu informowałam Was na Instagramie (https://www.instagram.com/betterlife.dba/ ) , że rozpoczynam kurację mającą na celu poprawę wyglądu rzęs. Specyfikiem, który miał mi pomóc w tym zadaniu było serum wzmacniające do rzęs Kerabione. Ciekawi efektów? W takim razie zapraszam do czytania.
Według producenta jest to precyzyjna kuracja zapewniająca efekt długich, gęstych oraz zdrowych rzęs. Skutecznie wzmacnia i odżywia rzęsy, a także brwi. Zawarty w nim kompleks składników aktywnych korzystnie wpływa na ich kondycję. Rzęsy stają się bardziej odporne na wypadanie, gęstsze, dłuższe i mocniejsze. Produkt został przebadany pod nadzorem dermatologów i okulistów. Jest bezpieczny dla osób o wrażliwej skórze. Więcej przeczytacie na http://kerabione.pl/ . Przyznajcie, opisy na opakowaniu brzmią naprawdę zachęcająco.
Jak serum sprawdziło się u mnie? Najlepszym porównaniem będą zdjęcia, które wykonałam rozpoczynając kurację i po upływie 6 tygodni, po których miały się pojawić pierwsze efekty.
Spójrzcie sami.
Zdjęcia prze kuracją:
Zdjęcia po kuracji:
Przyznam, że na pierwszy rzut oka można zauważyć różnice. Rzęsy stały się wyraźnie dłuższe i zyskały na objętości. Jest ich więcej i są mocniejsze.
Produkt sprawdził się u mnie jeśli chodzi o poprawę wyglądu rzęs, aczkolwiek ma też według mnie jeden minus. Wbrew zapewnieniom, produkt na dłuższą metę może lekko podrażnić niezwykle delikatną skórę powiek – dlatego pod koniec kuracji zmniejszyłam częstotliwość nakładania preparatu i stosowałam go co 2 – 3 dni. Ciekawe jest to, że mimo to uzyskałam zadowalający efekt. Było to dla mnie nie małe zaskoczenie 🙂
Podsumowując, jeśli chcecie zadbać o oprawę swoich oczu, z całą pewnością możecie sięgnąć po serum do rzęs Kerabione. Produkt jest wydajny i spokojnie wystarczy na dłużej, niż okres trwania samej kuracji. A efekty zachęcają do powtarzania kuracji co jakiś czas.
*Wpis powstał dzięki uprzejmości firmy.